Bielawa Owls vs. Scyzory Kielce.
Najdłuższy wyjazd, najkrótsza ławka rezerwowych, najambitniejsza gra, nienajgorszy wynik. Tak w telegraficznym skrócie można przedstawić sobotnie spotkanie Scyzorów Kielce z Bielawą Owls zakończone wygraną Sów 34-6.
Kielczanie wybrali się do deszczowej Bielawy mając zaledwie siedemnastu graczy zdolnych do gry. Nastroje panujące przed meczem w ekipie Scyzorów nie były zatem zbyt optymistyczne. Odwrotnie wśród gospodarzy, spodziewających się łatwego i co najważniejsze wysokiego zwycięstwa. Chyba nie będzie nadużyciem jeśli napiszę, że po cichu niektórzy liczyli nawet wynik stanowiący rekord ligi w kategorii zdobytych punktów.
Jednak już pierwszy drive gości z Kielc zrewidował te oczekiwania. Tak na dobrą sprawę gracze Bielawy nie wiedzieli co dzieje się na boisku. Było to efektem dwóch czynników: dość nietypowego ustawienia formacji ofensywnej Scyzorów oraz agresywnej postawy wszystkich graczy, którzy w tych akcjach znaleźli się na boisku. Upragnionych punktów i prowadzenia w meczu zdobyć się jednak nie udało. Po zmianie posiadania zaskoczenie wśród osób obserwujących spotkanie tylko się pogłębiło. Oto za sprawą kapitalnej gry defensywy z Kielc i prostych błędów Bielawy przy snapie, gospodarze zostali cofnięci o kilkanaście jardów w niebezpieczne sąsiedztwo własnej linii punktowej. Jednak i tym razem Owls wyszli cało z opresji. Od tego momentu spotkanie lekko się wyrównało, ale inicjatywa wciąż należała do Scyzorów. Mimo, że atak biegowy tego zespołu przynosił dość spore zdobycze jardowe, a defensywa zakończyła kolejną serię zagrywek rywali przechwytem, to przez dłuższy czas na tablicy wyników widniał rezultat 0-0.
Przebudzenie gospodarzy nastąpiło pod koniec pierwszej kwarty. Zaczęło wreszcie funkcjonować to czego Kielczanie obawiali się najbardziej – atak podaniowy Sów. Kilka ładnych podań znalazło swojego adresata. Na szczęście w tych sytuacjach czujność do końca zachowywali defensorzy, co nie pozwoliło graczom Bielawy na zdobycie punktów po długim biegu poprzedzonym kompletnym podaniem. Widać było, iż gospodarze rozkręcają się z akcji na akcję i spodziewać należało się iż w końcu dopną swego. Utrata przyłożenia w drugiej kwarcie nie podłamała jednak gości. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że te stracone punkty pomogły Scyzorom. Bez nich nie byłoby przecież długiego wykopu kopacza Bielawy złapanego przez Kamila Piwowara na około 10yd przed własnym End zone i jednej z lepszych akcji powrotnych tego sezonu PLFA II. Piwowar odebrał piłkę, by po kilkunastu sekundach, w akompaniamencie oklasków i euforii ławki Scyzorów oraz grobowej ciszy trybun stadionu Bielawianki, umieścić ją w polu punktowym rywali. Sensacja stała się więc faktem, a wynik 6-6 utrzymał się niemal do przerwy. Niemal, bo na kilkanaście sekund przed końcem drugiej kwarty Scyzory pokazały, że brak im jeszcze doświadczenia i boiskowego cwaniactwa. Strata piłki kilka kroków od End Zone to prezent, którego nie mogli zmarnować gospodarze meczu. Rezultat do przerwy 13-6.
Wydawało się zatem, że nie taki diabeł straszny jak go malują i swobodnie można z Bielawą grać jak równy z równym. Tak notabene było do końca meczu, jednak porażce 33-6 nie udało się zapobiec. W drugiej połowie siedemnastce wojowników z Kielc wyraźnie zaczęło brakować sił, pojawiły się dość groźne kontuzje w efekcie czego Bielawa odskoczyła na dość znaczny, choć nie rekordowy dystans. Także defensywa Owls musiała do końca zachowywać czujność. Kielczanie nie zamierzali bowiem rezygnować z kolejnych zdobyczy punktowych i zaciekle atakowali do, aż całkowitej utraty sił. Dość nietypowo, jak na polskie warunki, wyglądały ostatnie dwie minuty pojedynku. Wobec odwiezienia trzech zawodników Scyzorów do szpitala i braku karetki, obie ekipy zrezygnowały z dalszej walki, kończąc mecz serią charakterystycznych dla NFL klęknięć z piłką, uruchamiających zegar meczowy.
Brawa dla ekipy z Kielc za zaangażowanie z jakim stawiła czoła wszelkim przeciwnością losu. Na duży plus ocenić należy postawę każdej formacji tej drużyny, szczególnie wyróżniając, dotychczas krytykowany przeze mnie, special team. Świetnie punty, dobre kick-offy, szybko powstrzymywane returny, blokowane extra pointy i kapitalny return, to wszystko składa się na bardzo wysoką ocenę tej formacji, a co za tym idzie całej siedemnastki graczy, których mógł do gry desygnować trener Tommy Holt. Dla niego też należą się ogromne oklaski za świetną motywację zawodników, a także opanowanie chaosu, który miał prawo zrodzić się w drużynie w tej sytuacji. Za dwa tygodnie mecz z Zabrzem, najważniejszy w sezonie i miejmy nadzieję pierwsze zwycięstwo.
Co do Bielawy, to gratulacje za wygraną, lekkie upomnienie za grę. Szczególnie za zlekceważenie słabiutkiego, wydawać by się mogło rywala. Z wypowiedzi Kielczan po meczu wynika, że walka z Bielawą była dla nich, do tej pory najłatwiejszą w sezonie, co może źle zwiastować dla ekipy z Dolnego Śląska w kontekście wymarzonego awansu do play offs.
Na koniec wyjaśnienie tytułu. Jest on upomnieniem dla tych wszystkich którzy liczyli że w sobotę padnie kolejny ligowy rekord straconych punktów.
Tytuł można rozumieć także dosłownie, bo z ciężkich chmur nad Bielawą padał w czasie meczu tylko lekki deszcz.








Czerwiec 29th, 2009 at 12:25 pm
Relacja z całej kolejki pojawi się dzisiaj.
Czerwiec 29th, 2009 at 12:39 pm
w sprawie wyniku: 34 : 6 dla Bielawy, a tak to it’s ok
Czerwiec 29th, 2009 at 1:38 pm
Mam dziwne wrażenie, że autor jest blisko związany ze Scyzorami…
Czerwiec 29th, 2009 at 2:41 pm
Pewnie jest związany, ale jest też objektywny w tym tekscie. Związanie widać po dysporporcji miejsca poświęcanego na obie ekipy. Zresztą scyzory w tym składzie, po takiej podróży i z takim wynikiem… nie popisali sie Bielawianie.
Czerwiec 29th, 2009 at 3:07 pm
a ja mam wrażenie, że AUTOR jest bardzo obiektywny i nikogo nie faworyzuje
Czerwiec 29th, 2009 at 4:02 pm
Tak, jestem związany ze Scyzorami, staram się być obiektywny, choć obserwując mecz z ławki Scyzorów ciężko to czasem wykonać. Stąd też ta dysproporcja miejsca poświęcinego obu teamom, o grze Scyzorów w tym spotkaniu wiem sto razy więcej niż o Bielawie, co chyba jest naturalną koleją rzeczy.
Czerwiec 29th, 2009 at 7:48 pm
Po prostu wg relacji którą ja otrzymałem od jednego z widzów, nie związanych z żadną z drużyn to Owls dominowali, a gra Scyzorów nie była taka różowa jak to przedstawiasz, no może z wyjątkiem początku który gospodarze przespali. Co wynik wydaje się potwierdzać.
Zdradziła Cię nawet nie tyle ta dysproporcja, co “urażona duma” widoczna w ostatnim akapicie tekstu.
PS.Dlatego ja już nie piszę relacji ze spotkań Tigers
Czerwiec 29th, 2009 at 8:36 pm
Hehe, o to chodzi, że ja się nie kryję z tym że kibicuję Scyzorom, moje teksty ukazują się tutaj tylko w przypadku meczów Kielczan. Może faktycznie rzeczywistość nie była tak kolorowa, ale w porównaniu do tego co Scyzory wyprawiały w poprzednich meczach to musiało się podobać.
P.S. o poprzednich meczach Scyzorów można poczytać tutaj jak i na moim blogu, tam widać, że nie jestem bezkrytyczny wobec tego zespołu.
Czerwiec 29th, 2009 at 10:27 pm
Sowy dominowały co widac po wyniku. Tylko że od silnej ekipy grającej z najsłabszą drużyną PLFA mozna wymagać więcej. chodzi o to że scyzory zagrały lepiej niz umieją. To tak jakby san marino wchodziło na poziom Szwecji w Piłce noznej.
Czerwiec 30th, 2009 at 8:16 am
dami ma talent i pisze świetne teksty. Jest związany ze Scyzorami, ale po porażkach nie zostawiał na drużynie suchej nitki (też wybitne teksty;), więc myśle że ten artykuł jest obiektywny. Keep up the good work!
Czerwiec 30th, 2009 at 11:54 am
@DT98
cicho bo się zawstydziłem
Dla wszystkich fanów mojego wątpliwego talentu pisarskiego:
http://pilkajestjedna.blox.pl/2009/06/Wstydu-nie-bylo.html
Lipiec 1st, 2009 at 10:59 am
a ja tylko powiem iż autor zapomniał dodać, że był to najkrótszy mecz bodajże w historii PLFA i trwał zaledwie 2 godziny i 5 minut!!! scyzory przez cały mecz zagrały 1 akcję podaniową która zakończyła się przechwytem. z powodu deszczu owls grali więcej niż zwykle akcji biegowych co również przyczyniło się do spalania zegaru + mecz zakończony przed czasem z powodu kontuzji Kielc.
artykul mimo wszystko fajnie napisany i całkiem obiektywny. nie zgodzę się jednak z jakąś szczególną “wspaniałą postawą” scyzorów. problemy w pierwszej kwarcie wynikały z błędów nowego centra owls który zaliczył debiut ligowy na tej pozycji a nie ze wspaniałej gry defensywnej kielc. pozdrawiam.
Lipiec 1st, 2009 at 12:33 pm
1- proszę o pisanie nazw zespołów wielką literą
, nie wiem jak gracie w normalnej pogodzie, ale w sobotę i tak rzuciliście parę ładnych podań, gdyby nie padało, zapewne byłby ich trochę więcej
2- niech sobie będzie najkrótszy, ale za to intensywny
3- ta jedyna akcja podaniowa Scyzorów na 20 sek przed końcem połowy, 5yd od własnego EZ o to totalne nieporozumienie, wynikające z braku doświadczenia. Dodam tylko tyle, że chłopak który był QB pierwszy raz grał na tej pozycji w meczu o stawkę… inna sprawa, że cały czas zastanawiam się nad tym czy Owls nie popełnili przy tym interception faulu pass interference…
4-wyraźnie napisałem jak zakończyło się to spotkanie, w ogóle nie podoba mi się jak w Polsce zespoły żyłują wynik byle tylko ładniej wyglądało na pzfa.pl więc zakończenie akurat bardzo mi się podobało
5- jeśli chodzi o pozycję centra, to u nas w przeciągu meczu było ich chyba trzech, więc może lepiej nie dyskutujmy a ten temat
6- Dla Scyzorów mecz był wspaniały, w porównaniu do poprzednich spotkań które były tragiczne. Dodatkowo z tak posklecanym na prędce składem, jest więc nadzieja, że przy szerszej kadrze w następnych meczach zagrają oni całkiem fajnie. Nie sądzę żeby wasze problemy na początku wynikały tylko ze złego snapowania, bo defensywa Kielc naprawdę robiła świetną robotę do czasu jak nie padła ze zmęczenia
Pozdrawiam.
Nie sądziłem, że taką dyskusję wywoła ten mecz i ten artykuł. Bardzo mnie to cieszy.
Lipiec 14th, 2009 at 11:28 am
żylowanie wyniku?? chopdzi ci o to ze druzyny mlode dostaja po tylku 50-80 punktow w meczu?? poprostu starsze druzyny ciesza sie z gry a nic tak nie cieszy jak TD szczegolnie kibicow i panow co je zdobywaja:P wiec nie rozumie twojej uwagi
Lipiec 14th, 2009 at 12:00 pm
Heh, koleś teraz odkryłeś tą stronę, czytasz każdy mój wpis i będziesz się czepiał po kolei do każdego?
Tak jest żyłowanie wyniku i wcale mi się nie podoba, rozumiem radośc ze zdobycia TD, ale prowadząc 50 pkt w ostatnich dajmy na to 3 minutach meczu można sobie trochę odpuścic. Nie chodzi mi o to żeby przestac grac po dwóch kwartach. Mam na myśli samą końcówkę. Szczególnie że rywal jest wtedy w takiej kondycji że trudniej TD zdobyc na byle jakim treningu.
Nie zastanowiłeś się czasem nad tym jak może przyjąc to drużyna nazwana przez ciebie młodą? Czy to upokorzenie nie odbierze jej ochoty do treningu, gry ogólnie?
W meczu Warriors-Tigers, w ostatniej akcji, jeśli dobrze pamiętam była to akcja powrotna, zawodnik z Krakowa przebiegł całe boisko i w ostatniej chwili przed zdobyciem TD wybiegł za linię boczną. Gdyby dokończył tą akcję mielibyśmy, znów, jeśli dobrze pamiętam rekord ligi (80-0) taka postawa mi bardzo przypadła do gustu. Oczywiście każdy ma prawo myślec inaczej, po to mamy to forum.
Pozdrawiam
Lipiec 14th, 2009 at 3:21 pm
ech nie czepiam sie ciebie raczej tobie brakuje zimnej krwi:)
a sam przeginasz… bo 4-wyraźnie napisałem jak zakończyło się to spotkanie, w ogóle nie podoba mi się jak w Polsce zespoły żyłują wynik byle tylko ładniej wyglądało na pzfa.pl więc zakończenie akurat bardzo mi się podobało
sorri dostaje pilke biegne przez srodek zdobywam td takie moje zadanie i po to gram i dlatego uprawiam ten sport i stwierdzenie ze zyluje sie wynik dla wygladu na pzfa… no sorry ale to jest obrazliwe bo nie mysli sie o wyniku na pzfa tylko o tym by zdobyl kolejny yard a jak ten jadr daje TD no cóż to taka gra…
Zreszta nie mysli sie czy to ladnie wyglada wiec troche przesadziles z tym… a nowe druzyny ze sa podlamane i co z tego… widzisz w warriorsach ktore mocno dostaly jakos to nie plynelo negatywnie i wzieli sie do pracy… a po wynikach widac poziom ktory dzieli druzyny
wez nie klucmy sie to jest bez sensu:P pokuj bracie
tak teraz znalazlem te forum:p i nie szykanuje ciebiie ale czytam zaciekle z tej dywizji posty i poprostu taka uwaga ze gra sie dla wyniku na pzfa razi ale coz
Lipiec 14th, 2009 at 3:34 pm
ale wsumie nie moja sprawa wkoncu nie gram w polskiej lidze teraz mam tylko wakacje:P
Lipiec 14th, 2009 at 3:46 pm
Okej, wcale nie chcę się kłócic. Mam swoje poglądy i nie boje się ich przedstawiac, choc może czasem jestem w błędzie. Naturalnie muszę też ich bronic.
Pamiętam, że po meczu w Bielawie przyszła mi do głowy ta refleksja z wynikami, ponieważ niektórzy zaczęli wypisywac, że mecz nie został dokończony, natomiast mecz zakończył się przez serię przyklęknięc, o którą jednak zaapelował sędzia. Scyzory miały wtedy dokładnie 11 graczy w miarę zdolnych do gry. Moim zdaniem zakończenie takie powinno nastąpic automatycznie, taka tradycja jak w NFL…
Sory za tą wstępną uwagę, przyznam poniosło mnie.
Pozdrawiam