Polski mistrz, który stawał w szranki z takimi tuzami jak Meller, Coleman, Labrada.

Jest kolekcjonerem największej liczby pucharów za osiągnięcia sportowe. Przestał je liczyć, gdy miał ich ponad 150. Na zawodach startuje już ponad 40 lat i końca nie widać. To niewątpliwie człowiek z wielką pasja, tak to Waldemar Nol.




Początek...

Miłość do kulturystyki zaczęła się gdy zobaczył w piśmie „Sport dla wszystkich” amerykańskiego kulturystę Arthura Harrisa. Był to zawodnik o masywnej sylwetce, docięty poziomem przypominający dzisiejszych kulturystów. To zdjęcia podziałało na wówczas 12 letniego chłopca jak magnes.

Postanowił zacząć kształtować swoją sylwetkę. Niestety świat był wtedy siemierżny i czarno biały. Nie było sprzętu do trenowania ani sal kuturystycznych.  Jego motywacja do stania się wielkim i silnym była tak ogromna, że postanowił zrobić sprzęt własnej roboty. Na warsztatach szkolnych zawsze można było trafić na „złotą rączkę”.  Często sztangi robiło się z betonu i prętów lub osi samochodowych. Do ćwiczeń służyły także żelazka i zwykłe cegły.

Niedługo potem Nol zapisał się do sekcji  podnoszenia ciężarów, było to jedyne profesjonalne miejsce do kształtowania siły.  Bowiem sekcji kulturystycznej w tamtych czasach nie było. Waldek miał już podstawy siły i masy, więc radził sobie z dużymi ciężarami znakomicie. Sekcja dała mu podstawy do dalszego kształtowania sylwetki. Równocześnie trenował kulturystykę w swojej piwnicy z kolegami.

Pierwsze sukcesy

W 1977 wziął udział w pierwszych mistrzostwach Polski. Zajął wtedy V miejsce. Ważył wtedy 85 kg i mierzył 182 cm.

W roku 1998 wyjechał do USA. Na całe 4 lata. Tam pracował przy azeście i jako pomocnik murarza. W weekendy dorabiał jako bramkarz w dyskotekach.

Mistrz z Ostrołęki

Wrócił do Polski a za zarobione pieniądze w Ostrołęce założył duży klub kulturystyczny, który nazwał „Tytan” i tam pracuje aż do dzisiaj.

Obecnie Waldemar Nol ma 59 lat codziennie systematycznie trenuje, waży 132 kg przy wzroście 182 cm, obwód bicepsu 57 cm i jednocześnie wymienia ćwiczenia na biceps, jako najbardziej ulubione ze wszystkich.

Jaki jest sukces na tak długowieczną formę. Twierdzi, że na sukces składa się nie tylko trening i dieta, ale również, a może przede wszystkim wiedza. Trzeba poznać swój organizm, zrozumieć jego funkcjonowanie. To wszystko jest niezbędne do utrzymywania się w tak dobrej formie.  Wie co mówi ponieważ w 2004 roku zdobył mistrzostwo świata w kulturystyce weteranów powyżej 50 roku życia.


Trening mistrza

Waldemar Nol ćwiczy dwa razy dziennie, bo tak czuje się najlepiej. Jedną grupę trenuje rano drugą wieczorem. Używa ciężarów, którym może zrobić 15-20 powtórzeń w serii.

Stara się wykonywać ćwiczenia coraz wolniej w miarę przybywania powtórzeń. Taki rytm sprawia, że mięśnie zmuszone są do pracy w warunkach odmiennych do tych, jakie wyznacza im fizjologia. I na tym polega tajemnica jego treningu.

Waldemar Nol to na pewno kulturysta nowej generacji hormonijnie zbudowany i docięty szkoda że urodził się tak wcześnie bo pewnie lepiej wykorzystał by swoje predyspozycje. Nie ulega wątpliwości, mistrz z Ostrołęki to wielki sportowiec z pasją.

Bardzo ciekawy wywiad z Waldemarem Nolem