Z pewnością nieraz podziwialiście mistrzów kulturystyki, zastanawiając się, jak oni to robią,  że trenują latami i stale się rozwijają. Cudownie byłoby stać się takim jak oni.

Jasne, że tak. Ale musimy uświadomić sobie jedną bardzo ważną sprawę. Nawet tym wspaniałym zawodnikom nie udaje się uniknąć okresów stagnacji.Pamiętajmy: Aby odnieść sukces w kulturystyce i w krótkim czasie rozwinąć znakomite umięśnienie, musimy zrozumieć, że ciało nasze nie jest maszyną. Nie wolno mechanicznie powtarzać określonego sposobu trenowania. Program naszych ćwiczeń trzeba stale zmieniać i czasami trzeba naszym organizmem „wstrząsnąć", aby pobudzić go do dalszego rozwoju. Ludzie którzy odnoszą sukcesy twierdzą, że najlepszym sposobem powodzenia jest próbować doścignąć najlepszych. Jeśli zatem chcemy rozwijać się jak mistrzowie, musimy ich naśladować. Spróbujmy, tak tak jak oni, pobudzić organizm, aby wyrwać go z chwilowego zastoju zastoju.

Porter Cottrell
Ćwiczeniem, które pomogło mi wyrwać się z zastoju w rozwoju mięśni nóg były superserie: 60-70 powtórzeń wyciskania nogami oraz 30-40 powtórzeń prostowania nóg.
Rozpoczynałem od wyciskania (nogi ugięte w kolanach pod kątem 45°) z obciążeniem tak dużym, że z trudem wykonywałem 60-70 powtórzeń. Po zakończeniu tego ćwiczenia natychmiast przechodziłem do wyprostów nóg. Stosując obciążenie 8 kg wykonywałem z pomocą partnera 30-40 powtórzeń. Wierzcie mi, po takiej serii ledwo żyłem. A podczas treningu wykonywałem ich 5.
Moim zdaniem połączenie ćwiczenia na dużą grupę mięśniową, jakim jest wyciskanie z wyprostami, które uruchamiają mięśnie w sposób izolowany, jest bardzo skuteczne. Wykonanie zaś tego z ogromną liczbą powtórzeń po prostu przewraca człowieka na łopatki. Dodam tylko, że podczas ćwiczeń na mięśnie nóg palce stóp zawsze trzymam lekko odchylone na zewnątrz, w naturalnym układzie.
Opisane superserie stosuję przez 4 tygodnie. Potem wprowadzam je tylko raz na 2-3 tygodnie. Uważam, że tego typu trening wykonywany 2 razy w cyklu ośmiodniowym daje znakomite rezultaty.
Trzeba też być cierpliwym. Nie ukrywam, że ćwicząc odczuwałem spowodowane podwyższonym poziomem kwasu mlekowego mdłości, ale przełamywałem je. Po zakończeniu mięśnie moje były zdrętwiałe, jak po szoku.
Jeśli pobudzi się mięśnie w niezwykły sposób, muszą one na taki szok jakoś zareagować. I reagują... wzrostem!
 

Chris Duffy
Kiedy tylko czuję, że moje mięśnie weszły w fazę zastoju, natychmiast ograniczam treningi. Uczucie stagnacji jest dla mnie sygnałem, że osiągnąłem etap przetrenowania. Organizm mój przede wszystkim potrzebuje odpoczynku. Nie trwa on dłużej niż kilka dni.Podejmując treningi po przerwie, wykonuję jedno ćwiczenie na każdą grupę mięśniową. Na klatkę piersiową jest to wyciskanie sztangi lub sztangielek na ławce skośnej, na mięśnie grzbietu - wiosłowanie lub podciąganie na drążku, na nogi - przysiady, na barki - wyciskanie, na bicepsy - unoszenie przedramion ze sztangielkami lub sztangą, na tricepsy zaś - wyciskanie francuskie ze sztangielkami lub prostowanie ramion ze sztangą łamaną, leżąc.
Moim zdaniem, najlepszy sposób na przełamanie stagnacji to wykonanie danego ćwiczenia w 10 seriach z 10 powtórzeniami. Jest to szok zmuszający mięśnie do wzrostu.
Spróbujcie. Wybierzcie jedną z grup mięśniowych, które nie chcą się rozwijać i nie trenujcie jej przez kilka dni. A potem wykonajcie tylko jedno ćwiczenie w 10 seriach z 10 powtórzeniami.
Jeśli jest to klatka piersiowa, możemy wybrać wyciskanie sztangielek na ławce skośnej i wykonać je właśnie w ten sposób. Obciążenie powinno być tak duże, że z trudem wykonujemy 10 powtórzeń, ale trzeba wytrwać przez całe 10 serii.
Wysiłek jest tak wielki, że po 6 seriach klatka piersiowa po prostu „błaga o litość". Ale nie wolno się zatrzymać! Program tego typu należy wykonywać przez 6 tygodni, a następnie przejść do nowego, aż ponownie pojawi się stagnacja. I znowu trzeba stosować „terapię szokową".
 

Paul Dillett
W ostatnim czasie zdobyłem sobie stawę zawodnika propagującego trening Instynktowny. Rzeczywiście jestem jego zwolennikiem, bo dla mnie jest najlepszy. Jedną z jego zalet jest to, że organizm nie przyzwyczaja się do niczego I dzięki temu, niejako automatycznie, unika się stagnacji. Trenuję np. ramiona, a potem przez dwa tygodnie w ogóle o nich  nie pamiętam. Następnie zaś wracam do tej grupy mięśni i ćwiczę je uparcie przez 6 dni pod rząd! Trenuję zupełnie dowolnie, wykonując to, na co mam ochotę. Czasem planuję sobie program treningowy i zamierzam go realizować lecz bardzo często z tego rezygnuję.
Nigdy nie kieruję się wskazaniem, że „powinienem" coś zrobić. Zdarza się, że przerywam ćwiczenie przechodzę do innego, bo na to mam właśnie ochotę. Zmieniam obciążenie liczbę serii i powtórzeń.
Najlepsza rada, jaką mogę dać tym, którzy chcą przełamać moment zastoju stosując trening instynktowny, to obserwować swój organizm, eksperymentowac i próbowac które cwiczenia jakie obciążenia i jaka liczba serii oraz powtórzeń jest najbardziej korzystna. Znając swoje ciało, mamy duże pole do działania, możemy stosować rozmaite środki.


Nasser El Sonbaty
Wierzę w sens treningu z dużymi, bardzo dużymi obciążeniami. Konieczne jest też precyzyjne wykonanie cwiczenia i stosowanie nie mniej niż 4, a także nie więcej niż 10 powtórzeń. Wydaje mi się również, ze  odpoczynek pomiędzy seriami powinien byc bardzo krótki, aby utrzymać wysoką intensywność treningu idać mięśniom impuls do wrastania Stosuję czasem na daną grupę mięśniową serie rozmaitych ćwiczeń wykonywanych jedno po drugim. W ten sposób pobudzam  pobudzam mięśnie do  rozwoju.
Omówię to na przykładzie klatki piersiowej. Najpierw wykonuje 2-3 serie na rozgrzewkę, a potem przechodzę do wyciskania sztangi na ławce skośnej. Ćwiczę z  maksymalnym obciążeniem, i liczba powtórzeń - 4 do 8. Następnie wykonuję wyciskanie w opadzie tułowia, z taką samąliczbą powtórzeń. Później przechodzę bezzwłocznie do rozpiętek ha ławce skośnej ze sztangielkaml. Stosuję duże obciążenie liczba powtórzeń 6-10. Na zakończenie wykonuję krzyżowanie linek wyciągu z taką samą liczbą powtórzeń. Jest to typowa gigantseria.
Kolejna gigantseria składa się z tych się z tych samych cwiczeń, tylko wykonywanych w odwrotnej kolejności: zaczynam od krzyżowania linek wyciągu, potem ćwiczę rozpiętki, wyciskanie w opadzie tułowia i wyciskanie sztangi. Liczba powtórzeń taka sama jak poprzednio. Zmniejszam tylko obciążenie, gdyż mięśnie są już bardzo zmęczone.
 Kolejna seria składa się z dwóch lub trzech cwiczeń wymienionych wyżej. Wybieram tylko te, które zapewniają najlepszy dopływ krwi do mięśni i są najbardziej męczące. co ciekawe, za każdym razem są to inne ćwiczenia. Kieruję siętu wyłącznie odczuciem.
Można w ten sposób trenować wszystkie grupy mięśniowe. Jest to bardzo skuteczne, gdyż działa "wstrząsowo. Mięśnie nie są przygotowane na szok.
 

Kevin Levrone
Wydaje mi się, że kulturyści często przesadzają, stosując wyszukane i drastyczne metody pobudzania mięśni do rozwoju. We wszystkim trzeba zachować rozsądek. Kiedykolwiek czuję, że mój rozwój uległ zahamowaniu, przerywam na kilka dni ćwiczenia. Zastanawiam się wtedy spokojnie nad swoim systemem trenowania. Czy dobrze się odżywiam? Czy dostarczam organizmowi odpowiednich ilości węglowodanów i białek? Czy wypoczywam właściwie między treningami obejmującymi wszystkie grupy mięśniowe? Czy mój system ćwiczeń jest wystarczająco urozmaicony?
Wracam do sali treningowej z nowymi pomysłami. Najczęściej zmieniam sposób wykonywania ćwiczeń, stosując np. inne kąty ugięcia ramion lub nóg. Zmuszam dzięki temu mięśnie do większego wysiłku. Zwiększam też obciążenie, gdzie tylko to możliwe. Duże ciężary i perfekcja wykonywania ćwiczeń to klucz do sukcesu.
Myślę, że przyczyną popadania w rutynę jest bardzo często błąd polegający na zbyt małych przerwach między treningami dużych grup mięśniowych. Nie powinno się, moim zdaniem jednego dnia ćwiczyć klatki piersiowej, a następnego pleców lub nóg. Organizm nie ma wówczas wystarczająco dużo czasu, aby się zregenerować. Trening staje się nieefektywny.
Każdy czasem popada w rutynę treningową i stagnację. Nie trzeba rozpaczać, tylko analizować sytuację i wyciągać wnioski.