czyli  tradycyjny "byzuch" u Górników

Poprzedni sezon miał być najbardziej przewidywalnym od początku istnienia Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Jedni zapowiadali pełną dominację dzięki wzmocnieniom (The Crew), inni wierzyli w sukces  czyli upragnione mistrzostwo, dzięki ciężkiej pracy w offseason (Pomorze Seahawks, Silesia Miners), wreszcie Ci ostatni z czołówki stawiali na doświadczenie (Warsaw Eagles). Orły i Załoga w porównaniu z pozostałą dwójką mogą pochwalić się medalami z wygrawerowanym napisem Mistrz Polski- gracze ze stolicy nawet dwoma. Jastrzębie i Górnicy poczuli smak finałów jednak nie zaznali glorii chwały po uniesieniu pucharu. Brak tego najważniejszego trofeum spędza sen z powiek w Katowicach i Gdyni. Po sezonie 2009 złe sny nawiedzają już tylko podopiecznych Maćka Cetnerowskiego.

Przed startem ubiegłorocznych rozgrywek wspomniałem na łamach Sportowca, że będzie on decydujący dla dwóch zespołów- właśnie Jastrzębi i Górników. Te dwie drużyny wystarczająco okrzepły w naszej futbolowej rzeczywistości nabierając wyrazistości i klasy. Posiadały szeroką i wyrównaną ławkę, a także gwiazdy mogące często w pojedynkę zadecydować o losach spotkania. Na koniec dodamy świetny sztab trenerski i mamy wszystkie elementy potrzebne do odniesienia sukcesu. No prawie wszystkie. Zapomniałem o szczęściu, które w sporcie odgrywa także ważną rolę. Jastrzębiom wyraźnie go zabrakło bo jak inaczej można nazwać kontuzję dwóch kluczowych zawodników już na początku sezonu?! (więcej o tym wydarzeniu mówił Maciej Cetnerowski w wywiadzie). Górników kontuzje omijały szerokim łukiem (wyjątek stanowi jeden z filarów defensywy Rafał Datka). Półfinał z Warsaw Eagles, następnie finał z The Crew był kwintesencją futbolu. Silesia Miners niewątpliwie zasłużyła sobie na tytuł nie tylko sezonem 2009, który w ich wykonaniu był niemal bezbłędny, ale również ciężko i solidną pracą od 2006 roku.

Panowie w czarno-białych uniformach świętowali długo i hucznie. Nie zapominali jednak przy tym o obowiązkach, głównie o promocji drużyny i co za tym idzie sportu. Pojawiali się na różnych imprezach o czym zresztą dość obszernie informowali na swojej stronie internetowej- swoją drogą jedna z najlepiej prowadzonych witryn w Polsce.

 

Zgodnie z obietnicą dzisiaj ciąg dalszy odkrywania tajemnic związanych z rekrutacją. O jej wynikach, a także kilku innych ważnych sprawach opowiedzą Mateusz Łukaszek (dyrektor sportowy AZS Silesia Miners) i trener Mistrzów Polski Jeff Shiffman.

Jeff Shiffman

Macie najlepszy skład w Polsce, z kilkoma gwiazdami na czele. Przeprowadzenie rekrutacji było konieczne?

Zgoda, ale posiadanie najlepszych zawodników wcale nie oznacza, że przestaliśmy poszukiwać jeszcze lepszych. Potrzebujemy nowych, silniejszych zawodników do linii ofensywnej i defensywnej jak i zawodników rezerwowych chociażby do drużyn specjalnych.

Macie listę konkretnych pozycji, których poszukujecie oczywiśćie za wyjątkiem wspomnianych liniowych?

Głównie położyliśmy nacisk na pozyskanie liniowych. Zaraz potem przypatrywaliśmy się zawodnikom mogącym występować jako linebackers bądź szeroko rozumiani defensive backs.

Czy udało się znaleźć materiał na przyszłych Jaguszewskich, Krzywdziaków, Szrejberów?

To się okaże już niebawem (śmiech).

Ubiegłoroczny sezon zakończyliście aż w finale. Granie od marca do października to niewątpliwie spore obciążenie dla zawodników. Czy ktoś wciąż uskarża się na kontuzje?

Na szczęście nie. Przed zeszłorocznym sezonem zadbałem, by moi gracze byli świetnie przygotowani na płaszczyźnie fizycznej i kondycyjnej. Dzięki temu nie mieliśmy poważniejszych urazów. Wszyscy moi gracze są zdrowi i pełni zapału do gry. Bardzo się cieszę, że tegoroczny sezon jest krótszy. Skrócenie PLFA sprawi, że stanie się ona intensywniejsza i bardziej twardsza.

Mateusz Łukaszek

Kibiców szczególnie interesuje sytuacja Rafała Datki, który w ostatnich meczach sezonu nie wystąpił- zagra w meczu otwarcia z Tigers?

W tym roku raczej nie zobaczymy Rafała Datki na boiskach PLFA. Za to katowiczanie będą go mogli obejrzeć na ringu. W tej chwili drużyna jest dla niego zamkniętym etapem i wiem, że sporo rzeczy w swoim życiu układa na nowo. Czy wróci kiedyś do grania w futbol? Niewykluczone, w końcu nigdy nie można mówić nigdy. Ja życzę mu jak najlepiej.

Sztab trenerski pozostanie bez zmian czy i tu szykują się jakieś wzmocnienia?

W sztabie trenerskim nie ma rewolucji, ale zmiany są. Głównym trenerem pozostaje Jeffrey Shiffman, a koordynatorem defensywy Michał Kołek. Nie będzie za to w tym sezonie Nathana Deweya, którego zastępować będą najbardziej doświadczeni zawodnicy jak Łukasz Samojłowicz czy Tomasz Grabas. Ponadto do naszej rodziny dołączył Bartłomiej Janecki, który będzie w drużynie pełnił funkcję fizjoterapeuty. Podsumowując wciąż eksperymentujemy, choć już na trochę mniejszą skalę. Ale Miners od samego początku są drużyną gdzie nieustannie mają miejsce liczne roszady i wciąż poszukujemy idealnego układu wszystkich "dostępnych elementów". Co się tyczy nie tylko sztabu trenerskiego oczywiście.

Trudno Cię nie zapytać o zmiany w nadchodzącym sezonie. Krótszy, bez licznych amerykańskich wzmocnień będzie ciekawszy niż te poprzednie?

Tak jak eksperymentują Miners, tak eksperymentuje też całe środowisko. Ja na te wszystkie zmiany patrzę pod kątem swoistego sprawdzianu. Wciąż jesteśmy na takim etapie, ze wszystkiego się uczymy, poznajemy samych siebie. W tym roku sprawdzimy jak drużyny radzą sobie z częstym rozgrywaniem spotkań. Jest to dla mnie ciekawe przede wszystkim w kontekście ubiegłorocznych występów Devils i Seahawks w EFAF CC, które spowodowały dla nich częstsze mecze. W sezonie 2009 im się nie powiodło, ale doświadczenie, którym dysponują jako jedyni w Polsce, może im teraz pomóc. I jest to test nie tylko pod krajowe rozgrywki. Jeśli mamy w przyszłości POWAŻNIE - bo występ dla samego występu na pewno nie jest szczytem naszych ambicji - myśleć o ligach europejskich, to właśnie najpierw musimy na własnym podwórku sprawdzić, jak nasi zawodnicy radzą sobie z częstym graniem. W końcu nie trenują futbolu od dziecka. I oczywiście jak radzą sobie sztaby organizacyjne. Osobiście wprost skaczę pod sufit z radości na myśl o organizowaniu meczu co tydzień lub dwa. Oczywiście jestem zdania, ze skrócenie sezonu powinno spowodować, ze będzie on ciekawszy. Przede wszystkim pod kątem marketingowym. Na pewno każda drużyna poszukuje teraz lub powinna szukać dziennikarza, który będzie regularnie opisywał jej występy w lidze. W końcu jaka może być lepsza promocja niż pojawiające się non stop w krótkich odstępach czasu artykuły, dzięki którym potencjalni kibice i sponsorzy mogą śledzić poczynania zespołu. Duża gazeta czy mała, ważne by na stałe przebijać się do świadomości jakiejś grupy ludzi. O Amerykanach jak najkrócej i najtreściwiej, ponieważ większość argumentów już padła. Myślę, że po prostu wróciliśmy w tej kwestii na "tor ewolucyjny". To właśnie przed sezonem 2009 przegłosowaliśmy dość rewolucyjne zmiany, a nie teraz. W trakcie roku sprawdziliśmy jak to działa i teraz najzwyczajniej wracamy na poprzednią ścieżkę. Jeśli liga nie zanotuje żadnych poważnych wpadek, to jestem przekonany, że za rok będzie rozmawiać o poluzowaniu tego limitu. Aha i jeszcze co to znaczy "liczni amerykanie"? Obecne przepisy dają realną szansę dla gry od dwóch do czterech amerykanów w meczu. Czy ktoś miał zamiar sprowadzać więcej? Mimo wszystko wydaje mi się, że nie ma co narzekać.

Skrócenie rozgrywek  jest świetnym posunięciem marketingowym. Przyciągnie większe rzesze kibiców w letnie popołudnia. Lawina kontuzji przy i tak nielicznych składach może jednak sprawić, że pod koniec czerwca na boisko wybiegnie drugi a nawet trzeci garnitur?

To oczywiście ten nasz wielki sprawdzian o którym pisałem wyżej. Zapowiedzi skrócenia sezonu PLFA 1 pojawiły się pod koniec listopada, więc myślę, że wszyscy zdając sobie sprawę z tego co to oznacza, wzięli się ciężko do roboty, żeby w sezonie nie odstawać od przeciwników. Powiem tak: Górnicy chcąc zatrzymać puchar u siebie na trochę dłużej, pracują w tym roku ciężej niż kiedykolwiek i nie jest to taka czcza gadanina. Naprawdę jestem zdumiony ile potrafią zrobić w ciągu trzech godzin na boisku, dodajmy mimo niesprzyjającej aury. Już gdzieś używałem tego sformułowania ale na pewno warto je tu przytoczyć: dla Miners weekendy meczowe są dniami odpoczynku od treningów. A kontuzje zdarzały się zawsze i zdarzać będą, w końcu każda drużyna w jakimś celu ma ten drugi skład. Z drugiej strony w końcu po trzech latach będziemy mieli wakacje i okazję do tego, żeby w spokoju wyleczyć rany.

Czyli oprócz podniesienia atrakcyjności rozgrywkami mieliście również na względzie dobro zawodników- krótszy sezon, dłuższy czas na regenerację?

Dokładnie tak. Pod koniec sezonu 2009 nasi zawodnicy byli już przetrenowani, a ledwo co zaczynały się najważniejsze mecze. Dlatego treningi zaczęliśmy dopiero od stycznia i teraz musimy się streszczać, żeby ze wszystkim zdążyć. Tak naprawdę to skrócenie sezonu przyniesie największe efekty dopiero na rok 2011, kiedy do gry będziemy przystępować wreszcie po porządnej przerwie. W której będzie można się skupić na powolnym opanowywaniu techniki gry do perfekcji, szkoleniu młodzieży i wielu innych.

Ubiegłoroczny półfinał, rozegrany wreszcie w Katowicach, był olbrzymim sukcesem. Obserwowanie ponad tysięcznej, żywo reagującej publiczności, to jest coś co chętnie widzielibyśmy na wszystkich Waszych spotkaniach. Podobno w tym roku jest na to spora szansa. Zagracie wszystkie domowe mecze w Katowicach?

Naszym celem od zawsze były Katowice i w tej kwestii raczej nic się nie zmieniło. Stadion Rozwoju Katowice jest idealny do naszych aktualnych potrzeb, nawet nazwę całkiem konkretną. Nie jest on niestety własnością miasta co oznacza, ze nie dostaniemy go na stałe za kwotę symboliczną, ale prowadzimy rozmowy z Katowicami na temat tego jak sprostać wszystkim warunkom finansowym. O szczegółach oczywiście nie powiem, dopóki nie będę miał nic na papierze ale jest spora szansa na cały sezon w tym miejscu. Zresztą na mniejszym obiekcie Miner Nation mogliby się już nie pomieścić!

Oglądałeś Super Bowl? Jak wrażenia?

Pierwszą połowę na żywo z drużyną, drugą bez reklam, w łóżku w poniedziałek. Wrażenia oczywiście pozytywne, szkoda bardzo tego interception, inaczej może by mieli mecz na miarę Miners-Eagels? Trudno mi napisać coś więcej, ponieważ bardziej mnie rajcuje uczestniczenie w tym wszystkim od środka, niż oglądanie występów konkretnych drużyn zza oceanu, gdy z żadną z nich się nie identyfikuję. Taki ze mnie typowy, polski ignorant. Jeśli już amerykański sen, to tylko w polskich realiach, to jest dopiero super!

 

W ostatnią niedzielę w Katowicach odbył się sparing pomiędzy Silesią a łódzkimi Torpedami. Nie był to klasyczny mecz, a poszerzony trening. Górnicy "wygrali" 88: 12.

[poll id=80]

 

Za kilka dni kolejny artykuł z cyklu Rekrutacja 2010