szesnasty-tydzien-plfa

Szesnasty tydzień PLFA

 

 czyli Kamil Piwowar ratuje honor beniaminków

Steelers biją rekord PLFA!

Rekord w ilości zdobytych punktów (82), wspaniała forma liderów drużyny zarówno w formacji obronnej jak i ofensywnej, udany powrót po przeszło miesięcznej rozłące z futbolem amerykańskim, zrealizowane założenia taktyczne, brak kontuzji, uśmiechnięty Mirosław Banasik, czy wreszcie wskoczenie na pozycję lidera dywizji południowej to bilans sobotniego starcia Steelers z beniaminkiem z Kielc. Tylko raz, zespół dowodzony przez byłego zawodnika Silesii Miners, "leżał" na łopatkach. W dalszej części meczu, wręcz z zegarmistrzowską precyzją, co chwilę nokdauna zaliczali gracze Scyzorów. Dla gości spotkanie zakończyło się nie tylko porażką, utratą aż 11 przyłożeń ale również nową falą kontuzji.

 

Przyjadą czy nie przyjadą?!

Gospodarze dość długo zastanawiali się czy wogóle dojdzie do starcia z zespołem z województwa świętokrzyskiego. Pierwsza część sezonu zakończyła się dla kielczan nie tylko czterema porażkami ale również kilkoma poważnymi kontuzjami. Zdziesiątkowani ale nie załamani gracze Scyzorów przybyli do Będzina i jak pokazała pierwsza akcja meczu nie chcieli stanowić jedynie tła dla przeciwnika. Fenomenalnie po kickoffie gospodarzy zachował się Kamil Piwowar. Złapał piłkę po dalekim wykopie Marcela Kramarczyka- słów kilka na temat jego gry dalej- w okolicach własnej strefy przyłożeń. Wydawało się, że osaczenie i  powalenie returnera Kielc jest tylko kwestią czasu. Zawodnicy Steelers bardzo szybko poradzili sobie z pierwszą linią kielczan i … popełnili błąd zostawiając lewą stronę boiska bez zabezpieczenia. Piwowar widząc coraz większą lukę przemieścił się właśnie w ten rejon boiska i wykorzystując swoją prędkość uciekł graczom Steelers sensacyjnie otwierając wynik spotkania. Szał radości na sidelinie gości, po stronie gospodarzy niedowierzanie i konsternacja, na twarzy Mirosława Banasika… uśmiech. Trener Zagłębia wiedział, że od tego momentu specjalnie nie będzie musiał mobilizować swoich podopiecznych. Po raz kolejny miał rację!

Zwróciłbym uwagę na trzy rzeczy:

Primo- Zagłębie to zespół, który w przeciągu obecnego sezonu zyskał bodaj najwięcej. Zwycięstwo nad mistrzami Polski nie było przypadkiem. Oczywiście to był sparing ale pokazał drzemiący w drużynie potencjał. Ze spotkania na spotkanie drużyna uzyskiwała coraz większą pewność w grze, spokój,  przekonanie o swojej wyższości nad przeciwnikiem. Odrodzenie się w drugiej części meczu z Sowami i zwycięstwo nad drużyną z Bielawy tylko je ugruntowało. Nie należy jednak tego mylić z bufonadą, pychą czy brakiem szacunku do przeciwnika. Świadomość swojej wartości jest cechą pożądaną i cenioną. Wydaje się, że jest to największy sukces pracy Banasika w Będzinie.

Secundo- Taktyka była zawsze piętą achillesową będzinian. Przez cały ubiegłoroczny sezon gra wyglądała raczej jak zbiór przypadkowych zagrań, które są wytworem wyobraźni rozgrywającego Michała Krzelowskiego lub pokrzykującego z linii bocznej Szymona Widery. Od początku tego sezonu widać, że w trakcie przerwy zimowej zespół nie tylko fizycznie ale również teoretycznie przygotowywał się do rozgrywek A.D. 2009. Ciekawe trick plays przy podwyższeniach, świetne kopnięcia Marcela Kramarczyka (tak celnie wykonującego kickoffy kopacza w PLFA jeszcze nie miałem okazji oglądać) i jeszcze kilka innych rzeczy sprawiają, że mecze Zagłębia ogląda się z nieukrywaną przyjemnością.

Tercio- Futbol amerykański jest bodaj najbardziej zespołowym sportem na świecie. Ot truizm. Indywidualności dużego formatu  oczywiście istnieją i często stanowią o sile drużyny jednak bez zgranego kolektywu w tym świecie nie uda się ugrać zbyt wiele. W Będzinie wreszcie sobie to uświadomiono. W pierwszej części sezonu piłki rzucane przez Krzelowskiego częściej trafiały do Jacka Szafrana niż Mariusza Ostapowicza (w odwodzie są jeszcze Patryk Bogiel i Mateusz Kamiński) . Zbalansowano w ten sposób siłę korpusu skrzydłowych, którą zdominował popularny "Maniek". Będąc jeszcze przy ofensywie do akcji podaniowych dołączono skutecznie akcje biegowe. Marcin Bratuszewski, Mariusz Ozimek stanowią udany duet runningbacków, który odciąża grę podaniową. W defensywie po kontuzjach czołowych graczy ( Litewka, Grabara) udało się znaleźć godne zastępstwa. Istnieje zatem silny trzon drużyny i ławka rezerwowych, która stara się wedrzeć do pierwszej jedenastki. Sobotni mecz w Będzinie pokazał, szczególnie Scyzorom, jak ważne jest posiadanie szerokiej kadry meczowej.

Za wysokie progi

Dla Scyzorów ten sezon jest nie tylko walką o ligowe punkty ale wręcz bitwą o egzystencję. Do Będzina goście zawitali w zaledwie 17- osobowym składzie. W trakcie spotkania służby medyczne co chwilę pomagały kielczanom zmagać się z urazami. Mecz udało się dokończyć chyba tylko dzięki olbrzymiej woli walki i determinacji ze strony drużyny. Wiele można zarzucić zawodnikom ze  stolicy  województwa świętokrzyskiego ale ochoty do gry nie! Pod koniec meczu w obu formacjach grała wręcz ta sama jedenastka. Przyznacie sami wyczyn wręcz nadludzki szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę sobotnią pogodę. Co ciekawe w czwartej kwarcie gospodarze zdobyli najmniej punktów! Heroiczną  walkę z własnymi słabościami musi jednak przykryć smutna rzeczywistość- w tak okrojonym składzie nie można grać w futbol amerykański w formalnych rozgrywkach.  Jest to niebezpieczne dla zdrowia zawodników, i śmiertelnie nudne dla kibiców, którzy choć pragną zwycięstw swoich pupili to równolegle chcą oglądać wyrównane spotkania z dramatycznymi końcówkami. Zaaplikowane 82 punkty powinny zadziałać na kielczan jak mega wielki kubeł zimnej wody- bodajże ostatni jaki mógł zostać wylany w tym roku. Słowa uznania należą się Kamilowi Piwowarowi- nie tylko za przyłożenie- Piotrowi Gadowi, Łukaszowi Nawackiemu i Piotrowi Cieplewiczowi.

Zagłębie Steelers Interpromex – Scyzory Kielce 82:6 (22:6, 30:0, 22:0, 8:0)

 

Jeszcze tylko jeden krok

 Nie było niespodzianki w meczu dywizji północnej. Zespół Adriana Majchrzaka pewnie i bez problemów pokonał Griffons i do kolejne rundy rozgrywek poznaniakom brakuje już tylko jednego zwycięstwa. Pomiędzy drużynami okrzepłymi w ligowej rzeczywistości a tymi, które dopiero zaczynają swoją futbolową przygodę jest wyraźna przepaść. Akademicy stracili pięćdziesiąt punktów nie zdobywając przy tym żadnego. Gorszy bilans małych punktów mają jedynie kieleckie Scyzory (244:249). To jednak chyba nie jest powodem do dumy. Czerwone Byki 20 września spotkają się z Mustangami Płock w bodajże najciekawszym meczu rundy zasadniczej w dywizji północnej

 

Griffons Akademia Pomorska Słupsk – Czerwone Byki Poznań 0:50 (0:14, 0:22, 0:8, 0:6)

 

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

 

Kto wyróżnił się w szesnastej kolejce PLFA

View Results

Loading ... Loading ...



dodajdo.com

2 Komentarze

  1. Ktoś napisał:

    … w jakim sensie ratuje honor beniaminków…?

  2. joe_montana napisał:

    Zdobył punkty! Po cichu liczyłem na GAPS ale niestety obrona Byków stanowiła mur nie do pokonania.

Komentarze

  • Komentarze
  • Zostań fanem!
  • RSS
     
  • Ładuję...


buty sportowe, odzież sportowa, nike, adidas, ecco

Najpopularniejsze w kategorii

Forum kulturystyczne
odżywki, suplementy

Kalendarz wpisów

Wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« sie    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930