scyzory-%e2%80%93-warriors

Scyzory – Warriors

„Przykre lecz prawdziwe…

…ludziom wciąż przybywa lat, ich włosy ciągle będą siwieć” ten cytat ze starego hiphopowego tekstu czynię mottem tej relacji. Scyzorom przybywa bowiem  dni i miesięcy, a punktowe konto wciąż pozostaje puste. Sport jest podobno nieprzewidywalny, ale wygląda na to że na wygraną kieleckiego zespołu poczekamy co najmniej do wiosny 2010 roku…

Szaleństwo…
Niedzielny mecz zaczyna się od mocnego uderzenia gospodarzy. Niestety to uderzenie ma miejsce na kilka minut przed tym jak sędzia główny Michał Rosiak rzucił w górę monetę, rozpoczynając tym samym coin toss. Z głośników na stadionie w Nowinach dobiega mocna muzyka, brama wjazdowa pogrąża się w dymie emitowanym przez race, a chwilę potem z ogromnym impetem wybiegają z niego zawodnicy Scyzorów. Wejście godnie pozazdroszczenia. Szkoda, że trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund.

Głęboki sen…
Już pierwsza akcja meczu daje sporo do myślenia. Kick off wykonuje Rafał Kozieł, a piłka szybuje poza linię boczną boiska. Być może to przypadek, po prostu nieudane kopnięcie, obwiałem się jednak, że jego źródłem jest stres i zdenerwowanie w ekipie Scyzorów. Moje obawy potwierdzają się bardzo szybko, goście przejmują inicjatywę, są spokojni i konsekwentni. Przyłożenie wisi w powietrzu. Obrona z Kielc nie radzi sobie z ofensywą Wojowników, w której dominują akcje podaniowe. Warriors osiągają cel jeszcze w pierwszej kwarcie gdy po króciutkim jednojardowym biegu wynik spotkania otwiera Andrzej Chojak.
 
Punkty rozgrywającego z Rudy działają na gospodarzy jak płachta na byka. Ich drive zwiastuje szybkie wyrównanie, piłka jest już mniej niż 20yd od End zone. Kibice już zacierają ręce na punkty, tymczasem gospodarze popełniają pierwszy, kto wie czy nie najcięższy grzech w tym meczu – gubią piłkę przy próbie przekazania jej z rąk do rąk. Ten moment jest kluczowy dla losów pierwszej połowy, co za tym idzie meczu. Wspomniany wcześniej stres, połączony z chwilą totalnego zdezorientowania i załamania po tej akcji powoduje, że drugie przyłożenie gościom przychodzi łatwiej niż pierwsze. Chojak podaje piłkę na 8yd a w polu punktowym łapie ją Sebastian Tyrka. 0-14

Przebudzenie…
Staje się jasne, że spotkanie na które Kielce czekały cały rok zaczyna się wymykać Scyzorom z rąk. Trzeba jednak oddać temu zespołowi jedno- ogromną wolę walki. Od tego momentu, przez dwie następne kwarty, na boisku rządzić będzie kielecki team. Gospodarze prowadzą jeden atak za drugim, przeważają akcje biegowe, aczkolwiek okazuje się, że gra górą także znajduje się w play booku tej ekipy. Dobre, chyba najlepsze od czasu wspominanego często listopadowego sparingu, zawody rozgrywa QB Scyzorów – Piotr Gad. Jego zagrania są wreszcie spokojniejsze, choć brak im wciąż nieco dokładności. Kilka razy nie udało mu się bowiem dograć piłki do mających sporo miejsca skrzydłowych. Nie przeszkadza mu to jednak po raz drugi w sezonie podać na TD. Kilka minut przed przerwą po 6yd zagraniu Gada piłkę w End zone umieszcza Rafał Kozieł. Goście odpowiadają tylko zapomnianą w Polsce zagrywką – field goalem. Do przerwy jest zatem 17-6 dla przyjezdnych. Pewne jest jedno, Scyzory po przerwie rzucą się na rywali z całych swoich sił. Trzecia kwarta to pokaz chyba najlepszej gry w historii klubu z Kielc. Defensywa zaczyna sobie wreszcie radzić z szalenie groźnymi podaniami Warriors. Dzięki temu ich serie ofensywne są krótkie i kończą się puntami. Po raz kolejny bardzo dobrze spisuje się lider kieleckiego zespołu – Kamil Piwowar, akcje powrotne w jego wykonaniu pozwalają na rozpoczynanie drajwów zazwyczaj w okolicach środka boiska. Już pierwsze posiadanie piłki w trzeciej kwarcie powinno zakończyć się punktami dla Scyzorów. w czwartej próbie, na skutek kary nałożonej na graczy z Rudy Śląskiej piłka stoi około 3yarda od linii pola punktowego. Podanie Gada jest jednak niecelne i wynik nie zmienia się.

Kilka minut później oba zespoły dzieli już tylko 5 punktów. Swój świetny występ TD uhonorował oczywiście Piwowar po 3yd biegu. Trzeba też oddać zasługi dla drugiego z RB kielczan – Łukasza Nawackiego. Filigranowy biegacz napsuł sporo krwi rywalom, a jego kapitalne sprytne ucieczki przed defensorami wzbudzały aplauz na trybunach.

Rozpoczyna się ostatnia część meczu, a wynik wisi na włosku. Piwowar w biegu z piłką, mija linię pierwszej próby z rywalem na plecach, walczy jednak dalej, przesuwa się jeszcze około dwóch jardów po czym niknie pod stosem ciał rywali. Sędziowie po kolei zabierają zawodników gości z miejsca zakończenia miejsca akcji, gospodarze szykują się do kolejnej zagrywki, tymczasem… ręka pana Rosiaka wędruje w kierunku linii punktowej Scyzorów. Niemożliwe? A jednak – kielczanin wg arbitrów zgubił piłkę zanim upadł na ziemię. Pomimo protestów, skład sędziowski pozostaje niewzruszony, jednocześnie potęgując złość drużyny kieleckiej karą za niepotrzebne dyskusje. Wojownicy blisko zapewnienia sobie zwycięstwa.
Trwa jednak dobra passa obrony z Kielc.

Agonia…
Kolejny driver rozpoczyna zatem Gad. W poczynaniach jego ofensywy widać niestety niepokojące symptomy. Rywale łatwo przebijają się przez o-line i sackują QB. W czwartej próbie Gad robi najgłupszą rzecz jaką może zrobić, mając na sobie jednego z obrońców próbuje odrzucić piłkę, którą przechwytuje Piotr Barucha i po 31yd akcji powrotnej pieczętuje triumf zespołu z Rudy. Minuty od teraz do końca konfrontacji to agonia kielczan. Brak motywacji, załamanie, poważna kontuzja Wojciech Pieczaby sprawiają, że tablica wyników pokazuje rezultat nieadekwatny do przebiegu rozgrywki. Sypią się głupie kary i łatwe przyłożenia dla gości. Na osłodę dla około dwustuosobowej grupy kibiców Piwowar zdobywa jeszcze 6 punktów ustalając wynik na 45-18.

Moim zdaniem Scyzory przegrały mecz na samym początku. Nie przez przypadek napisałem, że najcięższym grzechem gospodarzy była zgubiona piłka w red zone, przy stanie 0-7. ciężko powiedzieć co jest przyczyną tak słabego początku. W mojej opinii stawka spotkania sparaliżowała niektórych graczy. Gdy minął pierwszy stres, trzeba było gonić wynik. Postawa kielczan w kwarcie drugiej i trzeciej zasługuje na uznanie.

Jeśli chodzi o Warriors. Są oni kolejnym zespołem PLFA II obalającym mit, że w polskiej lidze biega się dużo więcej niż rzuca. Podania QB gości siały zamęt wśród CB Scyzorów przez większy czas gry. Trzeba też przyznać, że świetną robotę dla tego gracza przy próbach podania wykonali nominalni biegacze, którzy skuteczne chronili go przed szarżującymi defensorami z Kielc. Dzięki temu Chojak uniknął, szczególnie w trzeciej kwarcie, co najmniej dwóch bardzo mocnych i efektownych uderzeń ze strony Scyzorów. Przyznam szczerze, że podziwiam też psychiczną odporność tego zawodnika. Bodajże dwa razy, mając już na sobie ręce obrońców potrafił on rzucić dokładną! piłkę do swojego, ogromnych rozmiarów skrzydłowego, Sebastiana Bartosiewicza.

Ogólnie goście stanowili na boisku w Nowinach monolit, w ich grze nie było indywidualności, każdy wykonał powierzone mu zadanie. Jak ktoś powiedział po meczu: ,Wojownicy wygrali , chociaż  raczej nie mają lepszych zawodników, mają za to lepszą drużynę”





Scyzory Kielce – Warriors Ruda Śląska 18-45

 Obu zespołom należy pogratulowac progresu jaki zanotowały od czasu listopadowego sparingu. Poziom taktyczny i techniczny obu ekip podniósł się od tamtego czasu znacząco.
Gratulacje dla Warriors za historyczny triumf. Do zobaczenia w przyszłym sezonie…

W wywiadzie dla Sportowca mecz komentuje Rafał Kozieł, Scyzory Kielce:
Sportowiec[Dami]: W czym upatrujesz przyczyn porażki? co zawiodło, w meczu który ewidentnie był do wygrania?
Rafał Kozieł: Zgodzę się, że mogliśmy wygrać to spotkanie, co więcej powinniśmy je wygrać, stało się jednak inaczej, a przyczynę porażki widzę w przygotowaniu fizycznym zespołu i utracie wiary po straconym przyłożeniu po interception. To był kluczowy moment spotkania, gdzie w czwartej kwarcie zawodnicy spuścili głowy mimo, że do końca meczu zostało jeszcze 10 minut. Wtedy zaczęły mnożyć się głupie błędy i utrata kolejnych TD.
Sportowiec[Dami]: Co się dzieje, że po raz kolejny zaczynacie mecz ligowy od szybkiej straty dwóch przyłożeń? Moim zdaniem to było kluczowe dla całego meczu…
Rafał Kozieł: Na pewno nie powinno się to nam przytrafić po raz kolejny. Ale stało się, ciężko mówić o przyczynach takiego stanu rzeczy, może koncentracja, może zlekceważenie przeciwnika, ciężko powiedzieć. Musimy jednak wyciągnąć wnioski z tego co się stało i nie dopuścić, aby przytrafiło się w przyszłości.
Sportowiec[Dami]: Czy dobra gra podaniowa Wojowników była dla was dużym zaskoczeniem? Czy to był element gry który sprawił wam najwięcej problemów?
Rafał Kozieł: Wiedzieliśmy, że mają dobrych recieverów, świetnego TE, na których zazwyczaj ślą piłki. Myślę, że o ile poradziliśmy sobie z pokryciem TE, o tyle różnica warunków fizycznych między WR Warriors a naszymi CB spowodowała dużą zdobycz punktowa górą.
Sportowiec[Dami]: Jak przedstawia się sytuacja z kontuzjami? Uraz Wojciech Pieczaby wyglądał bardzo poważnie…
Rafał Kozieł: Z Wojtkiem Pieczabą jest wszystko okej. Z tego co wiem to nic poważnego się nie stało, inne urazy też okazały się nie być poważne i prawdopodobnie juz w przyszłym tygodniu wszyscy zawodnicy będą zdolni do treningów.
Sportowiec[Dami]: J
ak ta porażka wpłynęła na zespół? Czego możemy spodziewać się po kolejnych meczach?
Rafał KoziełCiężko mówić o wygranej z dużo silniejszymi i bardziej doświadczonymi rywalami jakimi są Steelers i Knights jeśli nie wygrywa się z przedostatnią drużyną w lidze. Chcemy po prostu zagrać dobre zawody i móc powiedzieć, ze zrobiliśmy wszystko na co nas stać. To jest sport, być może przeciwnicy będą mieli gorszy dzień, zlekceważą nas, albo my dostaniemy jakiejś magicznej siły i uda się urwać jakieś punkty. Trzeba wierzyć do końca…
Sportowiec[Dami]: Dziękuję i życzę powodzenia…



dodajdo.com

11 Komentarze

  1. d-de-dark napisał:

    mocno stronniczy przeklamany art… i mowie to jako osoba postronna… warriorsi dominowali nawet w tych magicznych niby chwilach…

  2. Luck napisał:

    d-de-dark – ;PP

  3. ISmok napisał:

    Artykuł jest tendencyjny.. Odnoszę wrażenie, że autora nie było na meczu..
    Cóż.. Tak się dzieje, kiedy sympatia do ulubionej drużyny przeważa nad profesjonalnym obiektywizmem.. Szacunek dla Gospodarzy.. Bo należy się każdemu, nawet kiedy nie daje rady.. Gratulacje i pochwały dla Gości, za całą resztę.. Zresztą wynik mówi sam za siebie..

  4. dami napisał:

    No właśnie byłem na tym meczu, zastanawiam się czy Ty byłeś? Bo wynik w tym meczu nie mówi moim zdaniem nic o jego przebiegu. Dominująca drużyna prowadzi do przerwy kilkudziesięcioma punktami i nie ma dyskusji. Natomiast wynik tego meczu był otwarty do początku czwartej kwarty. Zgoda może i Scyzory były słabsze, ale nie na tyle by przegrac 18-45.

  5. ISmok napisał:

    Taaa.. Jednak przegrały.. Właściwie słabsze, na tyle, by ustalić taki właśnie wynik.. Wypada tylko, życzyć im ciężkiej pracy, która zaowocuje powodzeniem w przyszłości.. Pozdrawiam..

  6. d-de-dark napisał:

    chodzi o to ze warriorsi byli jednak lepsi nie przecze ze kielce graly kiepsko, faktstawialy opor byl taki moment gdy graly druzyny rowno… jednak z artykulu wynika dosc mocno ze byla dominacja kielc w 2-3 kwarcie… reczej nie dominacja a rowna walka bez wybitnych przegiec w jedna czy druga strone

    warriorsi mieli wiecej zimnej gry i realizowali swoj plan tyle… a kielce walczyly dzielnie nie ma co zaprzeczec… masz racje na koncu ze druzyna warriors stanowila monolit bo zagrala dobrze caly mecz a kielce zagraly dobrze jego polowe i tyle co odzwierciedla wynik

  7. dami napisał:

    No wreszcie jakaś konstruktywna krytyka :)

    Na chłodno przyznaje, kilka zdań z tekstu jest lekko przesadzonych, fakt faktem że w 2 i 3 kwarcie inicjatywa była po stronie gospodarzy. W tym czasie Warriors nie byli tak kreatywni w ofensywie, ale też nadal trzymali poziom gry, który dał im zwycięstwo. W tekście brakuje może szczegółoewgo opisu kolejnych drajwów gości, ale co powinniście zrozumiec skupiałem się głównie na grze Scyzorów. Nigdy też nie twierdziłem i nie zapowiadałem, że to będą obiektywne relacje, po takie trzeba się pofatygowac na pzfa.pl Nie zgodzę się natomiast z tym że jest ona tak strasznie przekłamana i tendencyjna.

    PZDR

  8. spartan napisał:

    “Nigdy też nie twierdziłem i nie zapowiadałem, że to będą obiektywne relacje, po takie trzeba się pofatygowac na pzfa.pl ”

    nie licz że ktoś więcej odwiedzi tą twoją badziewną strone

  9. Ktoś napisał:

    wyrównany mecz to był w krakowie. Gdzie Gliwice po paru błędach w 1 połowie doszły kraków na 6 punktów. Niestety zemścił się brak dodatkowych punktów po TD i FG zakończył mecz. Btw czemu o tym meczu nikt nie pisze…

  10. SPARTAN napisał:

    Spartan – liczę, że ty już tu nie zaglądniesz. Papa

  11. MaserTiger napisał:

    Zamykam temat.

  • Komentarze
  • Wkrótce opublikujemy
  • Newsy
  • RSS
  • Europejskie marzenie Diabłów i Jastrzębi
  • Arginina
     
  • Ładuję...


buty sportowe, odzież sportowa, nike, adidas, ecco
Daniel Korcipa - Porady treningowe

Blogują tutaj

Kulturystyka