piaty-weekend-plfa

Piąty weekend PLFA

Zacięty pojedynek w Warszawie, łzy szczęścia i rozpaczy w Gryfinie, w drugiej lidze bez niespodzianek

Przed piątą kolejka zastanawiałem się czy uda się wreszcie pokonać jeden z zespołów. Bynajmniej nie miałem na myśli Seahawks. Po raz kolejny futbol pokazał, że jest nieprzewidywalny nie tylko zza oceanem. Szkoda tylko, że dzieje się tak jedynie na boiskach pierwszej ligi.

Pomorze wreszcie dla Zachodu

Po trzech latach zmagań, rozegraniu czterech spotkań Husaria Gryfino znalazła sposób na zatrzymanie pomorskich Jastrzębi. Dzięki rewelacyjnej grze w drugiej połowie meczu Husarzom, którzy przed tą kolejką w związku z perturbacjami z boiskiem zrezygnowali z gry w Szczecinie, odebrali marzenia gdańszczanom na perfect season.Gdy pisałem zapowiedź tego meczu pisałem o dobrej dyspozycji Husarii w spotkaniu w Warszawie. Paradoksalnie w Gryfinie miejscowi zagrali odwrotnie aniżeli w Warszawie. Tam od początku narzucili swój styl gry wykorzystując niezdecydowanie i brak precyzji Eagles i zdołali zdobyć jako pierwsi punkty. Gdyby zdobyli się na większą determinację w grze to kto wie a może cieszyliby się ze zwycięstwa was Orlim gnieździe.

W meczu z Seahawks w pierwszych minutach Husaria została zepchnięta do defensywy. Nie zaskoczyła przeciwnika jak w Warszawie i już na początku drugiej kwarty przegrywała 12 punktami po przyłożeniach Sebastiana Krzysztofka i Tomasza Moskala. Gospodarze nie stracili zimnej krwi i w końcówce nawiązali kontakt dzięki niezastąpionemu Rolandowi Dowgielowi, który po 25 jardowym biegu na przyłożenie zbliżył swój zespół do Jastrzębi. Pięć punktów różnicy zapowiadało wielkie emocje w drugiej odsłonie meczu.

Faktycznie nie zabrakło ich w dwóch kolejnych kwartach. Na nieszczęście dla gości dotyczyły głównie kontuzji czołowego zawodnika Seahawks Sebastiana Krzysztofka. Najlepszy running back w Polsce doznał groźnie wyglądającego urazu. Niestety po pierwszych optymistycznych komentarzach okazało się, że Sebastian złamał kość i najprawdopodobniej w obecnym sezonie go już nie zobaczymy. To już druga kontuzja w przeciągu krotkiego okresu czasu czołowego zawodnika Seahawks ( Michał Garbowski w meczu z Sharks). Chyba nie muszę tłumaczyć jak ta fatalnie wyglądająca kontuzja wpłynęła na dalszą grę  zespółu z Gdańska. .Na niekorzyść gości działał równiez fakt, że był to już czwarty meczu w ciągu półtora miesiąca.

Zawodnicy Jastrzębi oddali inicjatywę gospodarzom, którzy po przerwie wyszli niezwykle zmobilizowani i zdeterminowani by wreszcie wygrać derby Wybrzeża. Do dobrze dysponowanych (przez cały sezon zresztą) RB Dowgiela i Komosy, którzy zdobyli TD dołączył defensor Bartosz Gurdak (TD po 20 jardowej akcji powrotnej po przechwycie) i zwycięstwo nad faworyzowanymi Seahawks stało się faktem. Zwycięstwo niezwykle cenne i prestiżowe pozwalające śmiało myśleć o PO dla Gryfina w sezonie 2009. Pokazujące również, że oprócz The Crew nie ma wyraźnego faworyta w naszej futbolowej rzeczywistości.

Husaria Szczecin vs. Pomorze Seahawks 28:14

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

 

 

Warszawa nadal silna u siebie

Miala być wielka bitwa warszawska i była. Kolejny meczy, który przejdzie do historii ,wpiszę się do księgi, w której znajdują się spotkania wielkie, trzymające w napięciu do ostatnich sekund. Wielu przepowiadało koniec ery Warszawskich Orłów w 2007 roku gdy bieniaminek Silesia Miners zwyciężyła w półfinale w Żyrardowie 16:13 ówczesnych mistrzów Polski. Po roku Eagles wrócili na tron znów zamykając usta swoim przeciwnikom. Gdy przegrali na początku obecnego sezonu z Seahawks znów pojawiły się głosy czy przypadkiem obecne rozgrywki nie zakończą się wyeleminowaniem Eagles z PO. Po trzecim tegorocznym meczu można wrócić do słów napisanych przeze mnie po spotkaniu z Seahawks.

Warszawa w niedzielę na Marymoncie wyszła na prowadzenie po akcji biegowej Piotra Osuchowskiego. Wcześniej jednak mogliśmy oglądać stojącą na wysokim poziomie grę dwóch formacji defensywnych. Po jednej stronie potężny Krzywdziak po drugiej Tarka, Brzozowski i Włodarczyk. Akcje ofensywne zazwyczaj były zatrzymywane po przejściu kilkunastu jardów. Zdobycie dwóch pierwszych prób graniczyło z cudem.

Jaguszewski, rewelacyjnie grający z Devils, nie był w stanie celnie obsłużyć swoich WR dlatego często oddawał, również górą, pilkę do RB. Niestety dla Górników Suder i Samojłowicz nie znajdowali wsparcia od OL i często padali na murawę po przebiegnięciu kilku jardów mając na sobie po dwóch, trzech obrońców Eagles. Punkty zdobyte przez Osuchowskiego w drugiej kwarcie były konsekwencją przewinienia popełnionego na skrzydłowym Orłow przez DB Miners. Gdy druga kwarta zbliżała się do końca Silesia podeszła na 5 jard o strefy punktowej Warszawy. Tu popełniła błąd. W czwartej probie trenerzy Silesii zdecydowali się na atak. Próba akcji trzypunktowej nie wchodzi nawet w grę. Snap i koniec marzeń o przyłożeniu gdyż Eagles zatrzymują grę przed własnym endzone.  Zdobyty wówczas fieldgoal w kontekście tego co działo się później miałby olbrzymie znaczenie.

W drugiej połowie oglądaliśmy odbicie pierwszej. Walka na środku boiska, czasami z szarżą bliżej pola punktowego przeciwnika. Mecz zaczął się wraz z czwarta kwartą. Wynik 7:0 ani nie zapewniał spokoju trenerowi Eagles ani specjalnie nie martwił szkoleniowca Silesii. Gdy wydawało się, że Silesia łapie odpowiedni rytm jej rozgrywający oddał piłkę przeciwnikowi. SS Eagles David Jefferson zostaje powstrzymany 8 jardów od endzone Miners. Osuchowski po raz drugi nie ma problemów z defensywą Silesii i zdobywa drugie w meczu a czwarte w sezonie przyłożenie. Podwyższenie nieudane! (pamiętacie o fieldgoalu z końcówki II kwarty).

Silesia rzuciła się do ataku i po kilku minutach Szrejber wpisał się na ,pustą jak dotąd ,listę punktujących Górników. Niestety dla gości próba podwyższenia zakończyła się niepomyślnie. Gdyby jednak udało się zdobyć jeden punkt i zdobyć 3 za fieldgoala w drugiej kwarcie wówczas  szaleńczy pościg, ktory rozpoczął się pod koniec meczu nie musiałby pędzić do endzone przeciwnika a w pobliże- celne kopnięcie i remis na tablicy wyników RKS Marymont. To taka alternatywna historia tego meczu. Rzeczywistość wyglądała tak.

Po zdobyciu 6 punktów Silesia przy kickoffie musiała zaryzykować onside kick. Piłka więc poszybowała 10 jardów i upadła tuż pod nogami zawodnika Eagles. Trzy akcje biegowe Orłów, kilka centymetrów do zdobycia pierwszej próby i zero przerw na żądanie po stronie gości. Zdobycie tych kilku centymetrów w sytuacji gdy do końca meczu pozostaje mniej niż dwie minuty oznaczałoby zwycięstwo Eagles. Defensywa Silesii wspina się jednak na wyżyny swoich futbolowych umiejętności i ucisza kilkuset przed momentem wykrzykującym Eagles! Eagles! kibiców. To co często widzimy na arenach NFL zawitało i do nas. Ostatni drive Jaguszewskiego i spółki. Pierwsze podanie niecelne. Emocje rosną. Dwie grupy kibiców próbują się zakrzyczeć. Drugie podanie futbolówka leci w stronę Szrejbera i… wpada w ręce LB Eagles Cenkiera, który po 45 jardowym biegu wpada w endzone Silesii. To co działo się póznej nie miało już znaczenia dla losów meczu.

Orły rewelacyjnie rozegrały spotkanie pod względem psychologicznym. Pozwalały przeciwnikowi od czasu do czasu na rajdy pod swoje pole punktowe. Gdy przeciwnik czuł się już pewnie dociskały śrubę i niszczyły kolejne akcje w zarodku lub odbierały piłki rzucane przez Jaguszewskiego. Wygrana z Silesią nie oznacza wcale, że Eagles zagrali perfekcyjnie. Sporo do życzenia pozostawia gra a raczej współpraca na lini Krawiec- Zduń. Nowy rozgrywający Eagles dobrze rozumie się ze Smyczyńskim czy Janiakiem. Natomiast futbolowki rzucane do najlepszego skrzydłowego PLFA 2008 nie były już tak celne  co zresztą w trakcie rywalizacji z Silesią kilka razy gwałtownymi ruchami ręką dawał do zrozumienia swojemu rozgrywającemu skrzydłowy z numerem 81.

Warsaw Eagles vs. Silesia Miners 27:6

 

Warriors nie sprostali Steelers

Piękna pogoda niestety nie przyciągnęła tłumu kibiców na stadion Sarmacji. Pierwszy mecz futbolu amerykańskiego w Będzinie nie był emocjonujący. Toczył się pod dyktando gospodarzy, którzy bez żadnych problemów poradzili sobie z bieniaminkiem PLFA II. Czy po okazałym zwycięstwie nad Wojownikami jesteśmy bliżej znalezienia odpowiedzi na pytanie czy Steelers to murowany kandydat do zwycięstwa w drugiej lidze?

 

 

 

1. Czy jest z nami Trener? – w swoim pierwszym sezonie Steelers dali się poznać jako zespół, który gra efektowny ale nieefektywny futbol. Dopiero w końcówce sezonu udało się odnieść dwa zwycięstwa, które pozwoliły otrzeć się zespołowi z Zagłębia o najlepszą czwórkę drugiej ligi. Gdyby Mirosław Banasik prowadził zespół w 2008 roku to bilans (2-4) zapewne należałoby odwrócić. Banasik wreszcie zakończył okres bezkrólewia na sidelinie Steelers. Gdy za poprzednika każdy miał swoją koncepcję gry i na domiar złego ją wprowadzał za nowego szkoleniowca jest to niemożliwe. Gracze karnie poddają się sugestiom czy wręcz rozkazom Banasika. Nie dyskutują z jego poleceniami co było nagminne przed rokiem. Ten człowiek ma charyzmę i umiejętność zapanowania nad pokaźną grupą różnych charakterów. Ale…

2. Właśnie zawsze musi być to ale. W spotkaniu z rywalem, który nie był w stanie ani przez chwilę zagrozić gospodarzom nie można pozwolić na tak wiele niepotrzebnych przewinien. Falstart, holding czy nawet offensive pass interference są rzeczą normalną. Nie do przyjęcia w takim spotkaniu jest natomiast aż 5 (może nawet 6) fauli osobistych za uderzenia po gwizdku itd czy wyrzucenie za pyskówkę z sędzią- choć ta sytuacja budzi spore kontrowersje. Gdy przyjdzie Steelers grać z bardziej doświadczonymi przeciwnikami (Knights, Tigers) jardy stracone po tego typu faulach mogą zdecydować o końcowym rezultacie. Także Panie Mirku jest jeszcze troszkę do zrobienia.

3. Ofensywa gospodarzy przypominała tego dnia pędzącą lokomotywę. Bardzo dobrze wypadła linia ofensywna gdy idzie o grę biegową. Świetnie tworzyła bloki, które umożliwiły RB Steelers efektywną grę i walkę dopiero z SS i DB a nie a DL czy LB przeciwnika. Zastrzeżenia można mieć do postawy w grze podaniowej. Guardzi grali uważnie natomiast przy blitzach za często gubili się OT, którzy nie potrafili sobie poradzić z ruchliwymi LB Warriors. Na szczęście dla gospodarzy przed rozpędzonymi defensorami Krzelowskiego bronili RB. Gra Michała Krzelowskiego była dobra. Nie stracił na sile ba wygląda solidniej niż rok temu. Powinien jednak częściej podawać do kolegów, którzy biegają krotkie ścieżki. Po dwóch trzech akcjach na daleko wybiegających Ostapowicza czy Szafrana defensywa gości robiła sporo miejsca na west coast offense.

4. Defensywa zdominowała rywala głównie poprzez permanentne stosowanie blitz. Andrzej Chojak rozgrywający Warriors nie miał czasu na oddanie futbolówki- może poza kilkoma wyjątkami gdy piłka docierała do WR Sebastiana Tyrki. Świetnie radziła sobie z biegami choć kilka razy po przebiciu się przez pierwszą ścianę RB gości mieli sporo miejsca na bieg (ze względu na blitz Steelers). Szybko jednak naprawiono ten błąd- zmobilizowano Safety! Silny korpus DB to może być klucz do zwycięstwa z przeciwnikami, którzy lubią grę podaniową (Lions, Owls).

Pomimo porażki Wojownicy zgodnie z nazwą walczyli. W ofensywie brakowało precyzji i zimnej krwo szczególnie u rozgrywającego. Chojak po kilku uderzeniach za szybko oddawał piłkę co albo skutkowało niecelnym podaniem albo przechwytem. Jednak te kilka celnych podań do Tyrki pozwala mieć nadzieję na korzystny obrót spraw w spotkaniach z mniej wymagającymi rywalami. W obronie rządził i dzielił Wojciech Krystek MLB grający trener zespołu z Zabrza. Równie dobrze wyglądał korpus DB, który walczył i wybijał w kluczowych momentach piłkę prze rękami Ostapowicza. Panowie kierunek obrany w Zabrze jest poprawny!

Zagłębie Steelers Interpromex vs. Zabrze Warriors 54:0.

 



dodajdo.com

3 Komentarze

  1. MaserTiger napisał:

    Oczywiście zachęcam do brania udziału w konkursie:
    http://www.sportowiec.org/konkurs-dla-fanow-futbolu/

  2. krzyzak0 napisał:

    Drużyna Mistrzów Polski z Warszawy nie nazywa się Warsaw Engels :D :D
    Tylko Warsaw Eagles!

  3. MaserTiger napisał:

    Sorki z literówkę

Komentarze

  • Komentarze
  • Zostań fanem!
  • RSS
     
  • Ładuję...


buty sportowe, odzież sportowa, nike, adidas, ecco

Najpopularniejsze w kategorii

Forum kulturystyczne
odżywki, suplementy

Kalendarz wpisów

Wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« sie    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930