Dawni mistrzowie nie musieli wzywać publiczności do oklasków i dopingu!

 

Rodowód współczesnej kulturystyki jak i wielu innych dyscyplin sportu, sięga czasów "złotego wieku" starożytnej Grecji, od którego dzieli nas ponad 2000 lat. Już wówczas, bowiem najwybitniejsi ludzie tej epoki lansowali ideał harmonijnie ukształtowanego ciała i ducha. Panował również powszechny kult ciała, muskularnej i estetycznej sylwetki. Ówczesne ideały w tej dziedzinie uwidocznione zostały w rzeźbach najbardziej znanych mistrzów dłuta starożytnej Grecji - "Dorypchoros" Polikleta i "Dyskobol" Milona, czy w epoce renesansu „Dawid” dłuta Michała Anioła, lub „Adam” na fresku Kaplicy sykstyńskiej tego samego autora.
 
posag1.jpg
 
posag2.jpg
 
Od dłuższego już czasu słychać liczne głosy, że zawodowa kulturystyka coraz bardziej pogrąża się w oparach absurdu. Na temat panujących w niej tendencji krytycznie wypowiadają się nie tylko ludzie luźno, lub wcale nie związani z body buildingiem, ale także legendarni championi i zawodnicy z czołówki amatorskiej.
 
W opłakanym stanie znajduje się również dzisiejsza sztuka pozowania. Dawniej kulturyści swą sylwetką i prezentacją na scenie tworzyli kulturystyczny teatr, spektakl mowy perfekcyjnego ciała. Prezentacja, to umiejętność zaprezentowania wyglądu w taki sposób, aby przyciągnąć i zafascynować widownię. Dawni mistrzowie nie musieli wzywać publiczności do oklasków i dopingu, co jest częstą cechą współczesnych bodybuilderów.
 
Tacy mistrzowie jak Arnold czy Franco poza ćwiczeniami brali lekcje baletu, uczyli się sztuki pozowania oraz rytmiki. Spędzali dziesiątki godzin na dobieraniu do swojego programu muzyki i przeróżnych klasycznych póz.
 
Arnold_pozowac1.jpg
 
Arnold_pozowac2.jpg
 

 
 
Antyczne klasyczne pozy:
 
Arnold:
 
Arnold1.jpg
 
Arnold2.jpg
 
Arnold4.jpg
 
 
Zane:
 
Zane1.jpg
 
Zane2.jpg
 
Zane4.jpg
 
 
 
 
Niech będzie z Wami siła i honor !