Najbardziej znienawidzony człowiek w kulturystyce.


Gregg Valentino jest  uważany za jeden za najbardziej znienawidzonego mężczyznę na kulturystycznej scenie a za co? Czytajcie dalej...

Dane osobowe:

Urodziny 5 sierpnia 1960 Manhatten
Zamieszkały w Nowym Jorku
Wzrost: 172 cm
Waga: 88 - 93 kg
Biceps: 68,58 cm!
Ulubiony kulturysta- Lee Haney
Człowiek, który go inspiruje: Ojciec Paula, kuzyn Ricky, wójek Joe
Ulubiony sport – Baseball, Hockey
Dzieci: Paul 12 lat, Gina 5 lat
Najgorszy moment w życiu: pobyt w więzieniu
Najlepszy moment w życiu: narodziny dzieci
Ulubiony muzyk: Ozzy Osbourne
Ulubiona muzyka: house, trance, heavy metal, hard rock, techno
Najlepszy film: Titanic, Rocky, Meet Joe Black , filmy grozy
Ulubiony aktor: Robert DeNiro, Al Pacino, Nick Cage

Gregg Valentino przed stosowaniem Syntholu


Gregg uważany jest obecnie za największe wynaturzenie w kulturystyce. Za sprzedaż sterydów odsiedział wyrok w więzieniu. Valentino zdobył (nie)sławę dzięki wstrzykiwaniu sobie zakazanej substancji powiększającej wymiary ciał środka o nazwie Synthol. Dzięki temu zyskał rozgłos i sławę  „syntholowego człowieka” o nadnaturalnych  wymiarach - zwłaszcza bicepsów (prawie 67cm)

 O jego wyczynach można przeczytać w gazecie  Muscular Development w kolumnie pod nazwaną Ramblin Freak.

 

Gregg wzbudza ogromne kontrowersje, mówią o nim:

To pośmiewisko" "Idiota" "Wstyd dla sportu" "Nadaje kulturystyce złe imię" Dlaczego był wstanie tak zniszczyć swoje ciało Syntholem?" "Czy on myśli, że ładnie wygląda?" "Co on myśli, że niby kogo oszukuje?

Ale czy naprawdę różni się on od setki osób, które wkładają sobie silikonowe wkładki w klatkę piersiową, czy wstrzykują sobie kolagen w wargi?
Raczej nie,  ponieważ: są to operacje plastyczne dla próżnych albo chorych na kompleksy ludzi. Których jedynym marzeniem jest być piękniejszym i większym, lepiej umięśniony itp.


Ludzie stosujący synthol na pewno są spaczeni umysłowo. Cechuje ich  brak akceptacji swojego wyglądu i ciągłe próby jego ulepszania wiążą się często z zaburzonym obrazem własnego ciała. Często wpadają oni w bigoreksję, zjawisko występujące wśród mężczyzn uprawiających kulturystykę. Choroba w której osoba ma obsesję na punkcie umięśnionego ciała, ciągle dąży do bycia większym, bardziej umięśnionym.

Ale czy w innych dziedzinach sportu nie ma podobnych wynaturzeń tak jak w kulturystyce? Pewnie że są np:
Spidoreksja-sorinterzy, kierowcy rajdowi
Enduroreksja (edurance=wytrzymałość)- kolarze, maratończycy, chodziarze
Fishoreksja- pływacy
Agresjoreksja- wszystkie sporty walki
itd.....

Ciekawy artykuł "Wynaturzenia w kulturystyce - Bigoreksja"




Jak jest różnica między naturalnym kulturystą a syntholowcem?

Różnica między kulturystami a syntholowcem;  polegająca na tym że kulturyści doszli do swego zmutowanego cielska poprzez wysiłek (i sterydy) a sytholowiec poprzez synthol.

Natomiast masa rzeczy ich łączy - głównie chodzi mi o to że mięśnie te są wyłącznie na pokaz- poza efektownym napięciem nic ciekawego z nimi nie zrobią -bo przecież trenują w kierunku hipertrofii i hiperplazjii - maksymalnego przyrostu i rozrostu włókien mięśniowych, a NIE w celu bycia silnym (ani szybkim, sprawnym, gibkim, wytrzymałym, skocznym itd.) Dlatego co za różnica czy mięsień jest wyhodowany uczciwie na sterydzie , czy nieuczciwie na syntholu? I tak jest tylko hodowany  na pokaz.

Ciekawy dokument - klik


Gregg Velentino to tylko czubek góry lodowej, który miał to szczęście że znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie przez co osiągnął pseudo-sukces.  Jego wynaturzenie zostało dostrzeżone i pokazane całemu światu jako coś nienaturalnie chorego ale zjawiskowego.

Chociaż budzi to kontrowersje to jednak trzeba  sobie powiedzieć, że potrzeba piękna i powiększania tego i owego już dawno weszła do standardów życia i powoli staje się czymś naturalnym. Przecież młode dziewczyny fundują już sobie silikonowe cycki na urodziny. Jakie są granice poprawiania własnego ciała? Czy już przekroczyliśmy ją?


A na koniec silikonowy Klaus Doringiem