czyli przedsezonowe zbrojenia przed PLFA 2010 part II

Zbierając informacje przydatne do napisania artykułów dotyczących rekrutacji krążyło mi po głowie pytanie- jaki będzie ten nadchodzący, piąty już sezon Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego? Przepytując prezesów trenerów, zawodników starałem się między wierszami dotrzeć do drugiej frapującej mnie kwestii. Mianowicie jakiś jest stan przygotowań do rozgrywek, w których nastąpiło tak wiele zmian, często o (r)ewolucyjnym charakterze? Czy zespoły zmieniły filozofię przedsezonowych treningów opartych na wcześniejszym modelu rozgrywek- dłuższych, z przerwą wakacyjną na odpoczynek i regenerację? Jak poradzono sobie z elementem nie mniej ważnym- szumem medialnym wokół naboru, który jest pierwszym, skutecznym sposobem zasygnalizowania kibicom, że futbol amerykański znów wraca na boisko. Już na wstępie napiszę, że większość drużyn zdała egzamin na mocną czwórkę. Co wcale nie oznacza, że mamy osiąść na laurach.

 

Nie ważne jak, byleby mówili...

Jakiś czas temu przestaliśmy być anonimowi. Podejrzewam, że w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, na Śląsku, o Bielawie nie wspominając spora grupa, zupełnie przypadkowo zapytanych ludzi będzie wiedziała o istnieniu zespołów FA w ich mieście. Jeszcze do niedawna dziennikarzy należało "specjalnie" zapraszać na mecze, konferencje prasowe, ważne wydarzenia w życiu drużyny. To prawda, że w mediach ogólnopolskich wciąż nie możemy się przebić (relacja na żywo z meczu FA jak to miało miejsce w przypadku spotkania rugby w Warszawie byłoby krokiem milowym w promowaniu futbolu nad Wisłą), ale za to te lokalne bardzo chętnie podejmują nasz temat. Zresztą wszyscy wiemy, że bez szumu medialnego nie ma co marzyć o kibicach, sponsorach...

Z informacji udzielonych mi przez członków sztabów trenerskich, rzeczników prasowych wynika, że większość zespołów postawiła na plakaty i ulotki. Umieszczano je w najbardziej popularnych miejscach, w siłowniach, szkołach, uczelnianych związkach sportowych. Ulotki były rozdawane na ulicy, bądź na specjalnych pokazach w szkołach. Naturalnym miejscem były również klubowe strony, fora niekoniecznie odnoszące się treścią do futbolu amerykańskiego. Jest kilka drużyn, które posiadają sporą grupę kibiców otrzymujących tzw newsletter (min Sioux Kraków Tigers). Kibice rejestrujący się na klubowej stronie otrzymują na wskazaną przez siebie skrzynkę elektroniczną informacje pozwalające być na bieżąco ze sprawami ich klubu.

Naturalną tubą są oczywiście lokalne media. Marcin Łojewski, rzecznik Warsaw Spartans zapewniał, że dzięki wsparciu studenckiego Radia Kampus drugoligówców z Warszawy zasiliło kilku dobrze zapowiadający  się graczy i... jedna pani, o której szerzej w dalszej części artykułu. Dwie wrocławskie drużyny przy nagłaśnianiu naboru korzystały z usług lokalnej telewizji TEDE. Dodatkowo Załoga była obecna na łamach serwisów internetowych - www.tuwroclaw.com, www.dlastudenta.pl, www.mojemiasto.pl. Jak podaje Jakub Głogowski, rzecznik Mistrzów Polski sprzed trzech lat, informacje o rekrutacji pojawiły się w ogólnopolskiej telewizji TV4!

Szukajcie, a znajdziecie

Do niedawna nowych graczy pozyskiwano zgodnie z zasadą- przyprowadź brata, kuzyna, kolegę. Ten prosty sposób w zupełności wystarczał- przynajmniej na samym początku. Dzisiaj nabór do zespołów nabrał kształtów, którym można śmiało dokleić łatkę profesjonalnych. Większość trenerów od początku tryoutów wiedziała jaki profil zawodnika będzie najbardziej przydatny. Wręcz chóralnie odpowiadano, że najbardziej poszukiwanymi graczami są liniowi. Większych panów z  tłumu wyłapywano więc szybko. Nie dziwi duża rzesza chętnych na najbardziej eksponowane pozycje WR, DB czy RB.

Średnio na jednym tryoucie pojawiało się około 25 zawodników. U Czerwonych Byków przez 3 treningi rekrutacyjne przewinęło się ponad 60 osób. Podobnym wynikiem mogą pochwalić się Spartanie, a także Zagłębie Steelers. Oczywiście nie zawsze za ilością idzie jakość dlatego we Wrocławiu, zarówno Devils jak i The Crew, zaprosili tylko wybrane przez trenerów osoby, które wcześniej zgłosiły mailowo chęć dołączenia do zespołu.

W większości drużyn grupę  nowo pozyskanych stanowią zawodnicy mogący występować na pozycjach WR, DB i RB . Tylko nielicznym udało się wyłowić liniowych. Co ciekawie wśród tej grupy wiedza na temat futbolu, a szczególnie obowiązków na boisku była największa.

Eagles znów wzorem dla innych

Dwukrotni Mistrzowie Polski mogą pochwalić się największą ławką rezerwowych. Nie jest może ona już tak wyrównana jak przed dwoma czy trzema laty, ale wciąż imponuje. W miejsce kontuzjowanych zawodników szybko wchodzą nowi, którzy na koszulkę z Orłem na piersi muszą jednak długo zapracować. Przed wyjściem na boisko większość graczy Eagles stawia pierwsze kroki w drużynie juniorów (bodajże pierwszy zespół w tej kategorii wiekowej ćwiczący w sprzęcie). Jeżeli są na tyle utalentowani i zdolni mogą rozpocząć przygodę z seniorami. Ten awans nie równa się jednak automatycznie z grą. Trzeba swoje odczekać skrupulatnie uczestnicząc w treningach, regularnie jeżdżąc na mecze, pomagać przy organizacji spotkań. Jak wielokrotnie słyszałem od "starszych" takie wyczekiwanie uczy młodzież samodyscypliny, a także uświadamia, że już za niedługo będę reprezentować barwy najstarszej i najbardziej utytułowanej drużyny w Polsce. Niewątpliwie eliminuje również tych, dla których futbol jest jedynie sposobem na zaimponowanie w towarzystwie. W zasadzie "nowi" dopiero po upływie około roku otrzymują szansę regularnych występów.

Śladem Eagles podążają Czerwone Byki i Kraków Tigers, w których zespoły juniorów liczą obecnie po 20 osób. Przyszły narybek rośnie pod okiem  profesjonalnych trenerów!

[poll id=81]

Jest kij musi być również marchewka

Impulsem do wstąpienia w szeregi drużyny jest sama chęć uprawiania tej dyscypliny. Nie są nią na pewno pieniądze, które trzeba włożyć na samym starcie futbolowej przygody. Zakup potrzebnych ochraniaczy jest pierwszym elementem selekcji. Oczywiście w naszym środowisku jest już coraz więcej zespołów, które posiadają komplety przeznaczone dla nowoprzyjętych. Osobiście stoję na stanowisku, że kluby nie powinny sponsorować padów czy kasków. Zakup drogiego sprzętu skutecznie odstrasza jednosezonowców. Wracając jednak do wątku- ciekawym pomysłem na uatrakcyjnienie pierwszego sezonu są indywidualne wyróżnienia. Dokładnie przed rokiem Polski Związek Futbolu Amerykańskiego po raz pierwszy wręczył nagrody dla pierwszoroczniaków i tak w ofensywie najlepszym został QB Warsaw Eagles Daniel Krawiec, w defensywie natomiast Jastrząb Jakub Małecki. Co ciekawe nie tylko Związek nagradza rookies. Robią to również tylko, że we własnym gronie zawodnicy Devils Wrocław.

Piękna i bestie

Prawdziwą transferową perełkę, ba diament znalazłem w drużynie Warsaw Spartans. W 2007 roku Górnicy wprawili w zakłopotanie całe futbolowe środowisko. Wszystko za sprawą Agnieszki Kaps, która założyła pady i kask z postanowieniem udowodnienia (czyt. dokopania) kilku panom, że kobieta też potrafi. Górniczka nie zagrała żadnego oficjalnego spotkania, a jej przygodę z futbolem raczej należy traktować jako ciekawy news. Skoro nie Spartanka-zawodniczka to kto? Ano warszawiakom udało się pozyskać do swoje drużyny piękną studentkę, motocyklistkę a przede wszystkim profesjonalistkę w dziedzinie fitnessu. Ula Nowocin w sezonie 2010 będzie odpowiedzialna za przygotowanie wydolnościowe i fizyczne. Jak zapewnia Marcin Łojewski- Ulę charakteryzuje wielka charyzma i zapał do pracy. Z łatwością udało jej się okiełznać ponad 40 osobową grupę mężczyzn. No cóż Panowie - każdemu pozostaje życzyć takich specjalistów od przygotowania fizycznego!

Warto również odnotować, że w kilku tegorocznych spotkaniach Spartans wzmocni TE z Kent University, Kris Kurowski- Brytyjczyk polskiego pochodzenia.

Wyjątek od reguły

Daty rozpoczęcia akcji rekrutacyjnych wyraźnie dzielą drużyny na dwie grupy. W pierwszej znajdują się zespoły, które za pozyskiwanie nowych graczy wzięły się zaraz po zakończeniu poprzedniego sezonu. Narybek miał czas okrzepnąć, nabrać minimalnego doświadczenia, poznać drużynę, filozofię gry. Czy 4 miesiące intensywnego treningu mogą zniwelować różnice pomiędzy rookies a weteranami? Zapewne tak choć inni uważają, że rekrutację należy prowadzić nieustannie- przynajmniej do ostatniego tygodnia preseason. Głównym argumentem stawianym w obronie takiego postępowania jest mała popularność futbolu w Polsce. Nie wszędzie jest w czym wybierać i drużyny najzwyczajniej muszą szukać chętnych do pierwszego sezonowego gwizdka. Bielawskie Sowy nie wykluczają nawet wcielania chętnych w trakcie sezonu.

Po owocach ich poznacie

Na papierze wygląda to całkiem imponująco. Drużyny nie musiały organizować łapanek po mieście, chwytając i ciągnąc na tryouty pierwszych lepszych przechodniów. W większości przypadków akcje informacyjne w mediach bądź na własnej stronie internetowej przyniosły wymierny efekt. Nowy sport od środka, przynajmniej na chwilę, mogło poznać ponad 300 osób. Ułamek z tej liczby zobaczymy już za dwa tygodnie. Ilu z nowo przyjętych w poczet futbolistów amerykańskich będzie jedynie statystami, a ilu już w swoim debiutanckim sezonie będzie na ustach naszego środowiska pokaże czas. Jedno jest pewne- zespoły się profesjonalizują pod każdym niemal względem. Szkoda, że fascynację naszym okienkiem transferowym nijak można porównać do szaleństwa towarzyszącemu w Ameryce. Swoje fajerwerki jednak mieliśmy- Wrocław, Radom, Zagłębie- jest więc o czym pisać i czytać. Fakt natężenie informacji jest znacznie mniejsze, ale nie od razu Rzym zbudowano.

Poniżej plakaty rekrutacyjne